
GOTOWI NA BEZMIĘSNE KOTLETY ?!
Wegańskie, zdrowe i przepyszne – Robione oczywiście spontaniczne i na tak zwane „oko” – polecam właśnie takie gotowanie. Bo żeby robić kotlety, nie zawsze potrzebny jest przepis – to praktyka czyni mistrza. W pewnym momencie gotuje się na”czuja” 😉
PRZ
EPIS NA WEGAŃSKIE KOTLETY (wychodzi dużo kotletów z tego przepisu)
Składniki:
– cebula (dużo, do przesady!)
– marchew (a ze dwie)
– czosnek (dużo!)
– kasza jaglana (dużo!)
– płatki owsiane (dużo!)
– pestki dyni (1 szklanka)
– sezam (1/2 szklanki)
– siemię lniane (1/4 szklanki)
– kilka łyżek drożdży nieaktywnych (obozowicze wiedzą co to jest – reszta niech poszuka w sklepie ze zdrową żywnością)
– zdrowa wegeta do smaku (bez glutaminianu sodu)
– sól himalajska do smaku
– szczypta ostrej papryki
– kilka szczypt curry
– szczypta kurkumy
– zioła prowansalskie do smaku
– zwolennicy i posiadacze papryki wędzonej mogą jej troszkę dodać
Sposób przyrządzenia:
1. Cebule kroimy drobno i dusimy na patelni razem z oliwą, wodą, utartą marchewką, pokrojonymi pest
kami dyni, liśćmi laurowymi i zielem angielskim, aż cebulka będzie mięciutka. Uwaga! Woda wcale nie musi wyparować w całości – dobrze jak cebulka naprawdę jest wilgotna. Dodajemy przyprawy i czosnek i odstawiamy tak powstałą wilgotną papkę. Oczywiście wyjmujemy liście laurowe i ziele angielskie, chyba, że marzymy, aby znaleźć je w kotlecie i się nimi zakrztusić.
2. Dwie szklanki płatków owsianych wsypujemy do miseczki, zalewamy wrzątkiem, tak aby woda lekko je zakrywała i odstawiamy pod talerzyk.
3. Ugotowaną kaszę jaglaną o zwartej konsystencji (najlepiej jak ugotujemy ją poprzedniego dnia, albo przynajmniej godziną przed pichceniem naszych kotlecików) mieszamy z produktami z p.1 oraz p.2. Dodajemy trochę suchych płatków owsianych, drożdże nieaktywne, troszkę zmielonego sezamu i zmielone siemię lniane. Mieszamy. Teraz nasz zmysł kulinarny musi być wyostrzony, bo oto nadchodzi moment, kiedy uznać należy, czy konsystencja naszego farszu jest odpowiednia, czy też nie. Jeśli farsz jest zbyt wilgotny, to dodajemy więcej płatków owsianych, zmielonych ziaren sezamu, więcej drożdży i tak dalej. Jednak jeśli (jakimś cudem) nasz farsz przypomina zastygły gips, to musimy dorobić cebulki i taką wilgotną cebulkę dodać do niego.
4. Kiedy konsystencja naszego farszu jest dobra – sprawdzamy jak to smakuje. To bardzo ważne, ponieważ to ostatni moment, kiedy możemy go doprawić. Nie bójmy się dodawać czosnku w dużych ilościach.
5. Formujemy kotleciki obtaczając je w zmielonych płatkach owsianych i sezamie (można sobie ułatwić robotę mocząc łapki w wodzie za każdym razem jak formujemy nowego kotlecika).
6. Pieczemy na blaszce wysmarowanej olejem rzepakowym tak długo, żeby były upieczone i odwracamy je na drugą stronę, którą również opiekamy.
Koniec – czasochłonne nieco, ale te kotlety są warte zachodu, proszę mi wierzyć!
~Adwentystka w kuchni
Więcej inspiracji znajdziesz klikając tutaj!
